Klęska Zachodu już się dokonała – wieszczy francuski socjolog. Wszystkie herezje Todda
Tak, to nie pomyłka i nie przejęzyczenie. Ten brak jest szczególnie widoczny, o dziwo, jeśli dyskusja ma dotyczyć wojny na Ukrainie czy Rosji. Na pewno wielu zaprotestuje: czyżbym upadł na głowę? Czyżbym nie był w stanie dostrzec setek wypowiedzi i analiz, które niemal codziennie pojawiają się w przestrzeni publicznej? Owszem, widzę je. Tyle, że są one, powiem to wprost, nieznośnie wręcz jałowe. Nie są skutkiem wiedzy i refleksji, ale właśnie efektem działania skutecznej machiny propagandowej i zawsze tego samego, skutecznego mechanizmu. To nie myślenie, to powielanie.
Najkrócej mówiąc debata sprowadza się do powtarzania na różne sposoby i z różną retoryczną sprawnością tego samego zestawu tez. Wymienię kilka najważniejszych: wojna na Ukrainie to wojna imperialna Rosji, która musi z definicji podbijać wszystkich dookoła, bo ma w sobie niezniszczalny gen dążenia do przemocy. Atakując Ukrainę Putin wypowiedział wojnę Zachodowi a jego działanie było skrajnie irracjonalne. Ukraina walczy w obronie swojej wolności i w imieniu całego Zachodu. Stanowi ona jedyną prawdziwą zaporę przed rosyjską nawałą, jest zatem upostaciowaniem i symbolem wspólnych zachodnich wartości. Nie ma wątpliwości, że Zachód reprezentuje w starciu z Moskwą moralną wyższość i przywiązanie do praw i godności człowieka. Ukraina nie może przegrać, bo gdyby tak się stało, Rosja musiałaby prędzej czy później (tu znawcy wstawiają odpowiednia datę) zaatakować inne państwa zachodnie. Podbój jest wpisany w rosyjskie DNA, jest formą determinizmu.
Prawdziwe starcie
Przywołuję tu jedynie kilka najbardziej niepodważalnych i niewzruszonych dogmatów obecnego dyskursu – dodatkowym, polskim wkładem jest przeświadczenie, że to właśnie my, Polacy, ze względu na nasze doświadczenie historyczne, jesteśmy wyjątkowo przenikliwi i wyjątkowo dobrze przygotowani, żeby owe mądrości rozumieć. Nic dziwnego zatem, że kiedy pojawia się książka, która cały ten system myślenia kwestionuje, a jej autor nie może zostać uznany za rosyjskiego propagandystę, odpowiedzią jest milczenie. Mam tu na myśli niedawno wydaną książkę francuskiego autora Emmanuela Todda, „Klęska Zachodu”. Spokojnie, na zimno i bez emocji Todd, jeden z najbardziej uznanych zachodnich socjologów, rozprawia się z tym, co nazwałem „polską powszechną mądrością”. Chociaż z tą „polskością” nie należy przesadzać. Jak pisze sam Todd: „Przemówienie Putina [tłumaczące motywy ataku na Ukrainę] (…) zasługiwało przynajmniej na przedyskutowanie. Tymczasem natychmiast narzucono przekaz, jakoby zachowanie Putna było niewytłumaczalne, a postawa Rosjan – niezrozumiała lub świadcząca o uległości, bądź o głupocie. W efekcie zabrakło debaty, co okryło hańbą zachodnią demokrację: całkowicie w dwóch krajach – Francji i Wielkiej Brytanii, do pewnego stopnia – w Niemczech i Stanach Zjednoczonych”. (s. 20) Jak widać Polska nie była żadnym odosobnionym przypadkiem.